2010-08-25 08:30:06 >> Pójdę za Nim!
Tagi: muzyka, fruhstuck, follow me
skomentuj (0)
2010-08-15 19:36:03 >> Tęskniąc za Duchem
Każdy wierzący ma Ducha Świętego. Jednak chodzenie w Duchu, bycie prowadzonym przez Niego to trochę inna sprawa. Brakuje mi ponadnaturalnego Bożego prowadzenia. Salomon napisał, że gdzie nie ma wizji, tam lud się rozprzęga. O ileż łatwiej byłoby być prowadzonym przez Boga bezpośrednio, prawie że za rękę, chodząc w bliskości i ponadnaturalnej Jego obecności. Ja wiem, że konserwatyści i anty-charyzmatycy już szykują na mnie kamienie. Czy jednak nie tego nam trzeba w czsach ostatecznych, gdy Bog obiecał, że wyleje swojego Ducha w obfitości na swój lud? O to się modlę mocno ostatnimi czasy, tego pragnę i oczekuję. Bez Ducha jesteśmy trochę jak skrzypce bez strun, niby wszystko ok ale nie do końca... Kościół bez mocy jest słaby i zagubiony. Kościół bez mocy staje się budynkiem, zbieraniną ludzi, którzy próbują w miarę uczciwie żyć, czasem pomodlić i poczytać Biblię. Chcę widzieć Kościół czasów ostatecznych taki, jak czasów pierwszych, gdy apostołowie chodzili w Duchu. Jak dawno nie modliłeś się o charyzmaty? Jak długo już oczekujesz na jakieś ponadnaturalne Boże poruszenie a nic się nie dzieje? Może czas odnowić swój umysł w Duchu i znów zacząć starać się o to? Zachęcam i sam się za to biorę! Be Spiritfilled!
Tagi: modlitwa, duch święty, charyzmaty, czasy ostateczne, moc boża
skomentuj (1)
2010-08-07 12:17:00 >> List otwarty do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego
Szanowny Panie Prezydencie!
W pierwszych słowach pragnę serdczenie Panu pogratulować objęcia zaszczytnej funkcji Preydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. Dla mnie, pańskiego wyborcy, dzień Pana zaprzysiężenia był rówież świętem. Jednakże jako ten, który obdarzył Pana swoim zaufaniem nie omieszkam obserwować Pana posunięć, czy pełni Pan swoją funkcję godnie, z honorem i bogobojnie. Słowa przysięgi, którą Pan złożył, zakończone słowami "Tak mi dopomóż Bóg", niech będą Pana mottem i przypomnieniem tego, że władza w Pańskie ręce złożona została przez Najwyższego Boga i to przed nim głównie, a także przed narodem polskim, zda Pan kiedyś sprawę z jej sprawowania. Liczę na to, iż będzie Pan reprezentował Polskę godnie, wiernie ideałom, o których Pan mówił w trakcie kampanii oraz świadom powagi stanowiska. Obiecuję także modlić się za Pana o mądrość Bożą, pełnię Ducha Świętego i bojaźń Bożą. Jeszcze raz serdecznie gratuluję objęcia stanowiska Głowy Państwa. Proszę pamiętać, że Głową zawsze jest Chrystus! Z życzeniami Bożego błogosławieństwa. tezero
Tagi: prezydent, bronisław komorowski, zaprzysiężenie
skomentuj (0)
2010-07-28 22:16:12 >> Kłujący temat dziar
W tym temacie pozwolę sobie zrobić swoisty "przedruk" mojego artykułu, który ukazał się w Magazynie CEL 2/2010.
Zdobią czy szpecą? Są znakiem kryminalnej przeszłości czy wyrażeniem siebie? Tatuaże są tematem wywołującym ogromne emocje a już szczególnie w ewangelikalnym świecie. Wystarczy zajrzeć na pierwsze-lepsze forum chrześcijańskie gdzie ktoś celowo bądź nieopatrznie założył wątek na ten temat i już mamy gotowe rozruchy. Ważne jednak aby od tematu nie uciekać i mieć także swoje zdanie a najlepiej jeśli jest to zdanie biblijne.
Kryminalny background
Tatuaże nieodzownie kojarzą się z ludźmi, którzy mieli konflikt z prawem i znaleźli się w więzieniu. Dawniej, to właśnie w zakładach karnych ludzie najczęściej się tatuowali. Zwykle nie były to skomplikowane formy bo rzadko zdarzało się aby „pod celą” był także zawodowy artysta-tatuażysta. Stąd wielu byłych więźniów do dziś szpecą niezdarnie wykonane napisy lub rysunki przywołujące na myśl wolność czy ukochaną kobietę. Higiena i metody wykonania takiej „dziary” także pozostawiały bardzo wiele do życzenia. Zwykle maszynkę robiono z silniczka od walkmana, długopisu i najcieńszej struny od gitary a tusze były po prostu pigmentem ze sklepu papierniczego. Te czasy jednak minęły bezpowrotnie i teraz nawet w więzieniach sytuacja wygląda lepiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że to właśnie środowisko kryminalne upowszechniło tatuaże i stąd także i dziś, szczególnie starszemu pokoleniu, właśnie z takimi ludźmi się one kojarzą.
Komunikowanie siebie
Odkąd subkultury zagarniają w swe szeregi coraz więcej młodych ludzi a gwiazdy rocka czy rapu, choć nie tylko one, wybierają najróżniejsze wzory i napisy identyfikując się z nimi, tatuaże nie są już przykryte jedynie kryminalnym cieniem. Coraz więcej ludzi znanych tatuuje sobie jakiś wzór czy napis. Więcej, tatuaż często staje się „osiemnastkowym” prezentem od rodziców lub upamiętnieniem ważnego wydarzenia, na przykład ślubu. Obniża się granica wieku ludzi, którzy chcą „wydziarać” sobie coś na zawsze, chociaż salony tatuażu rygorystycznie trzymają się zasady aby klient miał skończone 18 lat lub, by przy wykonywaniu rysunku był obecny opiekun prawny.
Należy pamiętać, że tatuaż jest na dłużej niż na całe życie a samo tatuowanie wciąga. Bardzo często ludzie, którzy mają większość powierzchni ciała pokrytą dziarkami na pytanie o pierwszy raz odpowiadają, że był to malutki wzorek w niewidocznym miejscu ale potem ich jakoś dziwnie wciągnęło. Głośny był też ostatni przypadek dziewczyny, która zażyczyła sobie malutką gwiazdkę wytatuowaną na szyi ale niestety podczas zabiegu przysnęła. Artystę tak wciągnęła praca, że dziewczyna obudziła się po jakimś czasie z szesnastoma gwiazdkami na całej szyi i części twarzy. Warto też wspomnieć, iż wybór miejsca tatuażu to sprawa bardzo ważna ponieważ w ciągu całego życia nasz organizm zmienia się i to, co kiedyś było słodkim delfinkiem za kilka lat może być ogromnym wielorybem. Warto naprawdę kilkanaście razy się zastanowić i nie podejmować decyzji o zrobieniu tatuażu pod wpływem chwili.
Wyrażanie wiary
Wchodzimy zatem na grunt grząski czyli temat z natury można-nie można. Biblia jasno nie mówi o tatuażach chociaż fragmenty ze Starego Testamentu mówią coś o robieniu znaków na skórze. Nie chciałbym wchodzić w takie dyskusje a zainteresowanych odsyłam na różne chrześcijańskie fora, gdzie argumentów zarówno za, jak i przeciw padło tysiące. Z jednej strony mamy zażartych przeciwników i konserwatywnych chrześcijan wysyłających ludzi wytatuowanych do piekła. Z drugiej strony mamy strony takie, jak sacredink.com czy inne (wystarczy wpisać hasło christian tattoos w wyszukiwarkę i już mamy ich setki), zachęcając do wyrażania swojej wiary poprzez jakiś religijny motyw na skórze. Mam świadomość, że prawdopodobnie żadna ze stron jeszcze nie przekonała drugiej więc najlepiej byłoby oddać głos ludziom, którzy mają już jakiś doświadczenie w temacie.
CEL: Dlaczego zrobiłeś sobie pierwszy tatuaż?
Paweł Łapiński: Pierwszy tatuaż zrobiłem sobie gdy miałem czternaście lat. Byłem wtedy w Zakładzie Poprawczym , gdzie tatuaże określały przynależność do określonej subkultury wychowanków danego zakładu. Po wyjściu z poprawczaka odnalazłem swoje miejsce w subkulturze punk rock, w której tatuaże stanowiły jeden z elementów image. Wzory z poprawczaka wykonywane metodami prymitywnymi nie były atrakcyjne i nie stanowiły elementu zdobiącego. Moje tatuaże z poprawczaka były obciachowe więc starałem się je zakryć innymi, bardziej atrakcyjnymi, po pewnym czasie zobaczyłem, że im więcej mam nowych wzorów, tym bardziej chcę rozbudowywać je w jedną kompozycje. Stało się to, jak coś w rodzaju uzależnienia.
CEL: Czy dziś Twoje „dziary” podobają Ci się?
PŁ: Kiedy patrzę na swoje dziary myślę, że są one lepsze niż te z poprawczaka. Podobają mi się. Jednak kiedy myślę, że mógłbym być czysty, to wolałbym oglądać je w czasopismach, a nie na mojej skórze.
CEL: Co byś powiedział komuś, kto chce zrobić sobie jakiś wzór na skórze?
PŁ: Kiedy uwierzyłem i się nawróciłem, na samym początku byłem bardzo niedojrzałym chrześcijaninem a mój stosunek do tatuowania był liberalny. Uważałem, że jeśli ktoś chce je mieć, to nie widzę przeszkód. Jednak z czasem mój stosunek do tego zagadnienia stawał się coraz bardziej konserwatywny. Często spotykałem młodych wierzących, którzy nosili się z myślą zrobienia sobie tatuażu, i zadawali mi pytanie odnośnie mojego stanowiska w tym temacie. Przytaczam wtedy dwa fragmenty:
3 Moj. 19:28: Nie będziecie na znak żałoby po zmarłym czynić nacięć na ciele swoim ani nakłuwać napisów na skórze swojej; Jam jest Pan.
Myślę, że Bogu nie podoba się to, że ludzie, którzy oddali swoje życie Jezusowi próbują przyozdabiać swoje ciało czymś, co podoba się ludziom niewierzącym. Apostoł Paweł pisze takie słowa do zboru w Efezie:
Efez. 4:20-24: Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie. Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy. Musimy znać swoją wartość, którą mamy w Jezusie Chrystusie, wtedy wszystkie inne rzeczy nie będą dla nas miały większego znaczenia. Pragnienie przyozdabiania się tatuażami świadczy o tym, że mamy o sobie bardzo niską ocenę i próbujemy poprawić to, jak wyglądamy we własnych oczach, lub też po prostu zwrócić na siebie uwagę innych.
Parę słów i praktycznych rad od Jarka.
Co Ciebie popchnęło do robienia tatuaży i kiedy zrobiłeś sobie/ komuś pierwszą dziarkę?
Pierwszy tatuaż zrobiłem sobie w wieku 16 lat. Nie byłem wtedy chrześcijaninem. Wykonałem go dość prymitywną metodą - kolką. Nie było mowy o studio, byłem niepełnoletni i bez gotówki. Kupiłem wtedy kilka sterylnych igieł w aptece i tusz. Najpierw zrobiłem test czy nie jestem uczulony na pigment. Było ok, więc siedziałem parę godzin i się kułem. Najpierw naniosłem kontury i potem już jechałem dalej.
Na pewno spotykasz się z niepochlebnymi opiniami, że chrz. nie powinien się "zdobić". Co odpowiadasz?
Nie spotykam się z takimi opiniami. W środowisku chrześcijańskim jestem już kilkanaście lat, duża część ludzi których znam, zna mnie już długo i nie zadają takich pytań, inni po prostu chyba boją się je zadać. Ale gdyby zapytali, opowiedziałbym im moją historię: Po tym jak się nawróciłem, wydawało mi się że chrześcijanin nie powinien mieć tatuaży. Poszedłem więc do chirurga, rozmawiałem z nim o temacie usunięcia. Usłyszałem cenę 7 000 zł. To było ponad moje możliwości. Długi czas modliłem się o to, żeby Bóg przekonał kogoś żeby mi zesłał kogoś kto mi zasponsoruje usunięcie tatuaży, albo aby usunął je w jakiś cudowny sposób.
Modlitwy chyba nie były zgodne z Jego wolą, bo nic się nie wydarzyło. Ale zaobserwowałem pewną ciekawą rzecz. Bóg zaczął używać moje tatuaże. (Brzmi trochę snobistycznie.) Kiedyś siedziałem na dworcu, czekałem na pociąg. Podszedł do mnie gość, którego właśnie wypuścili z zakładu karnego. (Wtedy tatuaż nie był jeszcze popularny w Polsce tak jak teraz) Przysiadł się i zaczął gadać ze mną, bo stwierdził że jestem "swój człowiek". Jechaliśmy potem pociągiem i gadaliśmy. Tatuaż spowodował, że nie miał do mnie dystansu, a ja mogłem mu powiedzieć o Bogu. To nie jedyny przypadek, często pytano mnie, dlaczego właśnie to sobie wytatuowałeś i to też było zaczątkiem długich rozmów.
Rozważałem temat następnych tatuaży z Biblią. Nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi ani w jedną ni w drugą stronę.
Jest napisane żeby nie dokonywać nacięć na ciele w żałobie po zmarłych i gdzieś jest też o przekłuwaniu.
Ja znalazłem jeszcze takie rzeczy:
Marka 9,43-48: Pytanie, czy Biblia pozwala na samookalecznie jeśli to ma służyć ku zbawieniu? Jeśli tatuaż ma mi przypominać o czymś, kiedy na niego spojrzę i ratować mnie przed piekłem, jest zły? Wtedy zrobiłem sobie napis, Tęsknię do domu, mój dom jest w niebie.
Izajasz 44,5: ...Drugi nazwie się imieniem Jakuba a inny wypisze na swojej ręce "Własność Pana"... Skłoniło mnie to do wykonania tatuażu który miał wyrażać moją tożsamość.
Powstał w tłumaczeniu Lutra "Dem Herrn eigen". Poszukiwałem jak to brzmi w hebrajskim. W oryginale jest użyte słówko BeShem co znaczy Pana. Jest to dopełniacz od imienia HaShem co znaczy Pan. Dziś moje życie nie wygląda tak radykalnie jak kiedyś. Nie wyglądam i nie zachowuję się jak super chrześcijanin. Na codzień zmagam się z problemami i próbuję wierzyć, choć różnie to wychodzi. Czasem tatuaże przypominają o różnych rzeczach, ale czasem też mogą być zgorszeniem dla kogoś, kiedy widzi na mojej skórze deklaracje że jestem chrześcijaninem i konfrontuje to z moim zachowaniem. Niestety działa w dwie strony.
Czym jest tatuaż dla Ciebie?
Nie wiem. Kiedyś był zajawką. Gwiazdy rocka miały tatuaże. Chciałem być tacy jak oni. Teraz? Nie zauważam ich. Po tylu latach są tak jak skóra, poprostu są.
Dlaczego nie poprzestałeś na jednym?
To uzależnia. Robisz jeden i chcesz drugi. Ważne jest żeby się nie dać się zabazgrać. Trzeba myśleć nad tym. Po pierwsze, żeby tatuaże nie wyglądały jak pryszcze, porozwalane po całym ciele, ale żeby mogły stanowić jedną spójną całość.
Po drugie, tatuaż jest na całe życie. Więc trzeba dobrze pomyśleć, nim się go zrobi.
Ja mam taką metodę, że jeśli coś mam zrobić, przygotowuję projekt i wieszam go w widocznym miejscu. Jak po 2-3 miesiącach nadal chcę ten wzór, to znaczy że można robić. W ten sposób nie zrobiłem już sobie kilkunastu tatuaży, których zapewne potem bym żałował.
Czy widzisz ostatnio jakiś rozkwit "chrześcijańskich" tatuaży czy też ludzi, którzy chcą sobie zrobić jakiś motyw religijny?
A jest coś takiego? Jest na pewno rozkwit tatuaży. I to wszystkich. Nie tylko chrześcijańskich. Myślę że ludzi można by podzielić na dwie grupy. Tacy co tatuują sobie coś, bo jest moda na tatuaż albo dany wzór. Motywacja tego jest raczej aby być bardziej męski albo bardziej prowokacyjny. I są też ludzie którzy tatuują sobie coś co jest związane z tym co dla nich ważne. Chcą wywyższyć coś, pokazać wagę tego, jakiejś idei, która jest dla nich ważna. Czasem są to wizerunki bliskich osób, czasem symbole religijne i nie tylko chrześcijańskie, czasem jakieś napisy, w różnych językach europejskich, jak również po Chińsku, Arabsku czy Hebrajsku.
Jak wcześniej wspomniałem, tatuaż jest na całe życie. Warto więc pomyśleć, czy to co chcemy sobie wytatuować, nie jest związane z chwilową fascynacją daną religią.
Jest sporo przypadków, gdy ludzie przychodzą po paru latach i chcą zatatuować coś, bo już jest nieaktualne. Dotyczy to zarówno chrześcijan jak i niechrześcijan.
Jak to wygląda technicznie czyli jak ktoś chce się wydziarać to co powinien wiedzieć, czego unikać?
Przede wszystkim unikać znajomych którzy zrobią to taniej niż w studio. Higiena, higiena i jeszcze raz higiena. Profesjonalny sprzęt i profesjonalne pigmenty. W studiach też pracują różni ludzie, tacy bardziej potrafiący i mniej potrafiący, warto zobaczyć u kogoś, jak wygląda coś co ma zrobione. Nie ma się co spieszyć i iść na spontan. Ja nie ukrywam, jestem niezadowolony z kilku rzeczy studyjnych, uważam że zostały wykonane niestarannie i kiepsko technicznie. Higiena! Igły jednorazowe. Reszta sterylizowana w autoklawie lub jednorazowa. Studia są obłożone kontrolami sanepidu i muszą wykonywać takie rzeczy. Jednorazowe rękawiczki i środki dezynfekcyjne. Profesjonalny sprzęt to nie sprzęt z silniczka od walkmana i długopisu. Musi mieć wymienne rury, dzioby i igły. Regulowana siła bicia igły i prędkość igły. Przy za dużej prędkości mogą tworzyć się na tatuażu blizny.
Pigmenty. Tylko profesjonalne. Muszą być wolne od szkodliwych środków chemicznych. Czarne tusze z drukarek czy inne mogą zawierać kadm, kobalt albo jakieś inne świństwa. Po wprowadzeniu do skóry one tam będą i będą działać, mogą powodować niekontrolowane mutacje tkanek i prowadzić do nowotworów.
Jakieś kilka Twoich zdań, przemyśleń etc.
Warto dobrze pomyśleć przed zrobieniem, żeby nie żałować. Higiena i pigmenty. Nie dajcie sobie zrobić krzywdy. Idźcie do profesjonalisty a nie do kolegi.
Mam teraz 28 lat i gdybym wiedział o życiu tyle w wieku 16 lat, kiedy robiłem pierwszy tatuaż, zastanawiam się czy zrobiłbym sobie jakikolwiek. Da się bez tego żyć. A wyznacznikiem naszej alternatywności, tożsamości czy buntu przeciwko zastanemu porządkowi nie powinno być to co zewnętrzne, tylko to co w środku.
Tagi: wywiad, cel, tatuaże
skomentuj (0)
2010-07-19 21:30:31 >> Chrześcijańska sztuka
Przedruk: rzadko to robi ale tym razem warto!
"Me serce wezbrało pięknym słowem..."
PS.45;2a
Niestety współcześnie Kościół popiera często słabą sztukę! Dzieje się tak min. z dwóch powodów: po pierwsze kryterium jej oceny zostało sprowadzone do tego czy dane dzieło sztuki traktuje o Bogu (Chrystusie, Duchu Świętym) i czy odwołuje się do Jego osoby wystarczająco często oraz po drugie - czy można je wykorzystać w szeroko rozumianej ewangelizacji lub w tzw. "uwielbianiu". Presja wywierana w tym względzie na twórców określających się mianem chrześcijan przez różnorakie środowiska kościelne jest doprawdy wielka. Jesteś naśladowcą Chrystusa? Jeżeli tak, to m u s i s z się w swoim tworzeniu odnosić bezpośrednio do Niego, do życia z Nim, ponieważ w innym razie wszystkie owoce Twojego talentu będą napiętnowane zgniłym kompromisem ze światem. W efekcie jesteśmy zalewani niewyobrażalnie wielką ilością "chrześcijańskiej sztuki", poprawnej ideologicznie, ale za to miernej intelektualnie, warsztatowo oraz zupełnie bezrefleksyjnej i wtórnej w swoim wyrazie.
Wszystko to obywa się przy wtórze "debaty", próbującej autorytatywnie rozstrzygnąć, która sztuka jest chrześcijańska, a która nie i czego chrześcijanie powinni słuchać, czytać, oglądać a czego nie.
Ciekawe, że Kościół nie ma podobnych oczekiwań w stosunku do innych grup zawodowych. Od architektów wszak nie oczekuje się jakoś jedynie sakralnych projektów, od lekarzy, aby leczyli jedynie za pomocą "wkładania rąk"(pomijając ginekologów i położników... ups!), od piekarzy, aby piekli jedynie pieczywo opatrzone znakiem krzyża itd. itd.
W tym kontekście chciałbym zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze mając taki a nie inny stosunek do szeroko pojmowanej sztuki, chrześcijanie sami, na własne życzenie się zubażają! Stają się analfabetami ducha! Bóg włożył w nasze dusze potrzebę autorefleksji, refleksji, przeżywania, odreagowywania oraz piękna. Sztuka jest odwiecznym odzwierciedleniem tychże oraz im podobnych pragnień. Odzwierciedleniem i sposobem na ich realizowanie. Zastąpienie autentycznego człowieczego przeżywania wszystkiego, co w danej chwili jest dla niego ważne przez - albo odmóżdżoną komercję (sprowadzającą sztukę do poziomu sprzedaży hot-dogów), albo poprawną ideologicznie twórczość "chrześcijańską" coraz bardziej czyni z nas barwnych pajaców, zdolnych tylko bezmyślnie naśladować, potakiwać i połykać przeżutą przez kogoś innego papkę. Nie dziwmy się, więc, że dla ciągle powiększającej się ilości homo-sapiens, kwestie potrzeby znaczenia, akceptacji, pozycji czy zwykłego poczucia bezpieczeństwa wynikają z nowo zakupionej "plazmy" lub "fury" a nie z szukania odpowiedzi na pytania typu:, "Kim jestem i dokąd zmierzam?... czy w ogóle, o co w tym wszystkim chodzi?"
Ale jest też "po drugie"! Jeżeli jako chrześcijanie wierzymy, że nasz Bóg - Stwórca wszystkiego, godny jest naszej najwyższej chwały i czci, to jaką chwałę i cześć On otrzymuje raczony przez nas "artystycznymi wytworami", które na tzw. "rynku świeckim" zostałyby zwyczajnie wyśmiane?!!! Czy rzeczywiście z naszej strony uczciwym, a Jemu miłym, jest darzenie Go zwyczajną miernotą a później utrzymywanie, że przecież najważniejsze są intencje a On i tak patrzy na serce?!!! Gdzie byliby ze swoją twórczością Michał Anioł, Bach, Rembrandt i Lew Tołstoj gdyby do tego, co robili podchodzili w ten sposób? Dlaczego - pytam się rozpaczliwie - nie ma we współczesnym Kościele refleksji - czy aby np. śpiewane na okrągło, mantryczne refreny, miast być miłe Zbawicielowi, przypadkiem nie wzbudzają u niego zwyczajnej odrazy? Ot choćby swoją beznadziejną wtórnością aranżacyjną i koszmarnym ubóstwem słownym? Innymi słowy - chwalimy czy... obrażamy?!!!
Sztuka to mozół! Sztuka to ból ciągłego doskonalenia warsztatu, to niepokój zaglądania w siebie, wręcz strach zobaczenia rzeczy niechcianych a jednak prawdziwych. Sztuka to ryzyko odrzucenia, niezrozumienia. Sztuka to ciągły dyskomfort poszukiwania... Sztuka to ciężka praca! Sztuka to mozół!!!
Niestety współcześnie Kościół popiera często słabą sztukę! Dlaczego?!!!!! Proszę - nie czyńmy z Boga prostaka!
Tomasz Żółtko
Kraków 10 06 2010
(cytat biblijny zaczerpnięty z Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu edycji Towarzystwa Świętego Pawła)
źródło: http://www.tomekz.com.pl/teksty.html
Tagi: sztuka, tomek żółtko
skomentuj (2)
2010-07-17 18:21:49 >> Przymknąć oko czy ukamienować?
Nie sposób nie wspomnieć dzisiejszego wydarzenia, które fortunnie bądź nie jest szeroko komentowane przez media, dodając mu rozgłosu i "splendoru" (celowo w cudzymsłowie). Mowa oczywiście o europride. Jeśli Europa szczyci się tolerancją to ja mówię na to SPRZECIW! Nie chcę Europy przymykającej oko na zboczenia, dewiację i bezbożność. Nie podoba Ci się moje zdanie? Odpuść czytanie dalej.
W środowiskach ewangelikalnych widać dwa, skrajne stanowiska wobec homoseksualistów. Jedno to właśnie starotestamentowe: kamieniem go bez kitu, drugie to: nic nie wiem, nie chcę wiedzieć, to jego prywatna sprawa. Oba dla mnie błędne i oba na swój sposób godne napiętnowania. Pierwsze, podkreślając że Stare Prawo nas już nie obowiązuje. Jeśli obowiązuje, to czemu tak bardzo propagujący je nie dokonują oczyszczania rytualnego, nie składają ofiar, nie obrzezują się? Najłatwiej problem załatwić kamieniem i nosić koszulkę z napisem "radykał" kiedy się jest po właściwej stronie barykady. Problem zaczyna się jednak kiedy Stare Prawo ma nas sądzić, wtedy domagamy się łaski i ewangelicznego traktowania. Obłuda i cynizm.
Z drugiej strony postawa toniemojasprawa i nie zaglądanie nikomu do ogródka. Tak też dosyć prosto bo nie patrząc komuś na ręce zwykle też nie życzymy sobie by ktoś nam na nie patrzył bo... no właśnie, pewnie sami mamy coś do ukrycia. Kościół nie jest dla samotników na dwie, góra cztery godziny tygodniowo. Masz znać bliźniego, kochać go, pomagać w problemach i sprowadzać na właściwą drogę, gdy zbłądzi.
Homoseksualiści zbłądzli. Sztandarowy werset z Rzymian 1 nic nie rozwiązuje. Najłatwiej gejowi pokazać ten werset, odwrócić się na pięcie i zostawić go z problemem. Trudniej zobaczyć, że to jest człowiek, którego Bog kocha i ktorego grzechem się brzydzi. Moim zdaniem zapomnieliśmy, że grzech jest grzechem i przed Bogiem nie ma tak dużego znaczenia czy to kradzież prądu czy czynny homoseksualizm. Wiem, jak zwykle upraszczam ale jak zwykle celowo. Celowo także nie odpowiadam na problem i nie podaję mojego punktu widzenia, może jednak warto (co niniejszym pragnę uczynić) zastanowić się jak Bóg patrzy na ludzi, którzy dziś idą w paradzie i zamiast pluć na nich w duchu po prostu pomodlić się, by otworzył ich serca i uratował ich od grzechu?
Tagi: lesbijka, tolerancja, gej, grzech, europride
skomentuj (0)
2010-07-16 10:59:44 >> Lublin- miasto inspiracji
Lubię Lublin. Tęsknię za Lublinem. Za ludźmi, klimatem, powietrzem, miejscami. Kiedyś nie wyobrażałem sobie życia poza tym miastem, dziś dla mnie to codzienność. Wschód jest piękny, spokojny, trochę zaściankowy i pełen kompleksów a zarazem uroczy i zachwycający. Lublin dorasta i się promuje. Kampania promocyjna województwa lubelskiego oraz samego miasta dogania ich kiełbasę. To miasto jest trochę jak najmłodszy brat w rodzinie- czeka aż sam pójdzie do szkoły, pocałuje dziewczynę, wypije pierwsze piwo. Trochę ma kompleksy bo starsi bracia mają to już za sobą. Inne metropolie pewne kroki i zabiegi już poczyniły, my się dopiero przygotowujemy. Nostalgia mnie ogarnia, gdy widzę reklamy miasta i znane mi dobrze miejsca... kto wie, gdzie jest moje, nasze miejsce na ziemi. On wie!
Tagi: lublin, miasto inspiracji, lubię lublin
skomentuj (0)
